Sayamino School For Monsters And Humans

Szkoła średnia dla potworów i ludzi, której założycielem jest pan Sayamino Haru.
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Supermarket

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Syuona
Admin Główny
avatar

Liczba postów : 219
Join date : 05/11/2016
Age : 20
Skąd : Hamburg, Niemcy

PisanieTemat: Supermarket    Czw Sty 05, 2017 2:23 am

dfsssdfs
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sayamino-school.forumieren.com
Seven

avatar

Liczba postów : 24
Join date : 15/01/2017

PisanieTemat: Re: Supermarket    Wto Sty 17, 2017 7:31 pm

Tupanie nogą o bruk było jedynym dźwiękiem, jaki aktualnie dochodził do jego uszu, co nader dziwne, zważywszy na potrzebę ciągłego słuchania muzyki. Tak się niestety stało, że słuchawki nauszne wpadły do toalety (nie pytać) i nie dało się ich już odratować – z bólem w sercu posłał je do kontenera, obiecując sobie kupno nowych, gdy tylko nazbiera wystarczająco pieniędzy i wypatrzy odpowiedni model. Pierwszego lepszego gówna nie kupi, o nie! I koniecznie muszą być w jednym z jego ulubionych kolorów.
- Mój wróżkowy instynkt nigdy się nie myli… – wymamrotał pod nosem w cierpliwym czekaniu, kiedy kontrolował przelotnym spojrzeniem godzinę w komórce. Dawno po południu, ale jeszcze przed wieczorem, więc pogoda w miarę dopisywała ze schowanym za obłokami słońcem. Najgorzej jeździć na deskorolce i wywalić się, gdy ostra wiązka światła robi Ci najazd na oczy. A skoro mowa o ukochanej Sevena – opierała się o jego bok, trzymana mocno w pasie i wraz z nim obserwująca parking supermarketu.
- Oby miał chipsy, hehe – na wąskich wargach zagrał lekki uśmieszek, a wolna dłoń poprawiła machinalnie okulary na nosie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Neon

avatar

Liczba postów : 26
Join date : 14/01/2017

PisanieTemat: Re: Supermarket    Wto Sty 17, 2017 8:36 pm

Bo supermarket był ulubionym miejscem do spotkań wszystkich gości z wykrzywionymi umysłami...!
Dobra, nie. Chyba tylko tej dwójki, lol.
TAK CZY INACZEJ NEON PODĄŻAŁ TUTAJ. Tradycyjnie miał na sobie swoje jaskraworóżowe, wielkie słuchawki, które aktualnie spoczywały na jego uszach, by umilać mu czas spędzany na tej jakże długiej i niekończącej się podróży (#potwierdzone_info) jakąś skoczną muzyką. Zjawił się na horyzoncie (gdzie tło zachodzącego słońca, kiedy jest potrzebne?) dzierżąc w rękach... no właśnie - NIC. ZERO BOSKICH CHIPSÓW. "Przecież wisisz mi paczkę, DEKLU, czyżbyś już zapomniał?!?!". ...NO DOBRA, tak naprawdę po prostu żadnej pod ręką nie miał, gdy zaopatrywał się w prowiant na długą wędrówkę przez ulice służące za rzeki i budynki robiące za góry. W przypadku dzielenia się chipsami nie był taaakim egoistą, no nie? Na pewno nie dla dobrych znajomych. Więcej niż znajomych, znaczy się, bo w końcu z Siódemką się kumplowali, ale... OK, te chipsy nie były takie darmowe-darmowe, bo w jakiejś chwili zwątpienia Neonek na pewno by się czegoś domagał, hehe ("zabrakło mi cukru, Seven, Seeeveeen, uratuj mnie, uratuj świat...!" W końcu Chase miał krew w cukrze, a nie cukier we krwi). Ale bez zagłębiania się w dalsze szczegóły - kolorowy po dostrzeżeniu znajomej, czerwonej czupryny wyłączył muzykę i zawiesił słuchawki na szyi (by uniknąć ewentualnego poobijania ich, BO JAK TO SPOTKANIE ZE ZNAJOMYM BEZ ZDERZEŃ?). Niemalże tanecznym, szybkim krokiem zbliżył się do Siódemki, już na przywitanie pokazując ząbki w jakże szerokim, promiennym uśmiechu wiecznie odurzonego czymś kolesia. ...ok, może trochę przesadziłem z tym opisem, ale skoro Neon nie był w stanie sypiać, to jednak było to bliskie prawdy, nie?
- MAM TYLKO CUKIERKI! - zakomunikował stanowczo za głośno jak na dzielącą ich odległość (no ile zostało, z kilka metrów?) - EJ, złapałeś jakiegoś Raichu może?! - dodał po krótkiej chwili, gdy już się do niego zbliżył i na przywitanie wyciągnął zaciśniętą w pięść dłoń, by przybić ziomkowi żółwika. Oczywiście pytał o Pokemon GO, w które aktualnie sam od czasu do czasu pogrywał ZA SPRAWĄ NATHANA, który jakiś czas temu przypomniał mu o tej zabawnej gierce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Seven

avatar

Liczba postów : 24
Join date : 15/01/2017

PisanieTemat: Re: Supermarket    Wto Sty 17, 2017 8:47 pm

Różnorodność przebywających tu gatunków obejmowała zarówno wzorowych obywateli, jak i żuli czy dwójki pojebańców o skłonnościach do bycia w okresie godowym cały czas.
Miodowe spojrzenie skupiło się po chwili na zbliżającym się pedale, KTÓRY MIAŁ DZIAŁAJĄCE SŁUCHAWKI NAUSZNE, O RAJU.
Momentalnie wyprostował się na baczność, przyodziewając na twarz poważną minę niczym wojownik wybierający się na swoją ostatnią misję w życiu. Kto wie, czy wyjdzie z tego cało. Nie zdążył pożegnać się z żoną. W głowie miał jedynie obraz ukochanego kota.
A CO JEŚLI ZOSTAWIŁ ŻELAZKO WŁĄCZONE!?
Ekhem, ekhem, ogar, Seven.
Pozwolił przodowi deski opaść na ziemię ze stuknięciem, co oczywiście zrobił delikatnie, bo nie będzie kochanki sponiewierać, po czym zrobił krok ku kumplowi, nie spuszczając z niego spojrzenia.
- Siódemka zgłasza gotowość do przejęcia artefaktu. Misja rozpoczęta – wyrecytował spokojnie. – SŁUCHAWKI, ZIOM! – hopsnął do niego, w oka mgnieniu zabierając mu wspomniany sprzęt, by następnie oddalić się o kilka metrów. Wpatrywał się w trzymany łup z łzami w oczach, przyklękając powoli na jedno kolano i unosząc przedmiot ku górze w geście chwały. – Halo, słońce, psujesz mi efekt, dawaj promienie – mruknął, zerkając sceptycznie na schowaną za chmurami gwiazdą. No żeby tak teraz! To było niemal jak… scena z Króla Lwa! Jeszcze muzyczka i byłoby purrfect.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Neon

avatar

Liczba postów : 26
Join date : 14/01/2017

PisanieTemat: Re: Supermarket    Wto Sty 17, 2017 9:11 pm

Głośnym samcom wydającym z siebie okrzyki godowe i odprawiających ""tańce"" (tak się mówi ok. ...chyba??) brakowało jeszcze tylko ściągnięcia spodni, by dopełnić dziwności tej sytuacji i stworzyć niezapomniane wrażenia dla Bogu ducha winnych przechodniów. Ale pewnie ktoś wtedy zadzwoniłby po gliny, a Chase by opowiedział, jak wabili ewentualne ofiary rabunku nerek i innych organów, by posiąść dożywotni zapas słodkości. Ewentualnie zakupić jakiś wypasiony sprzęt do grania. Ale tu znowu zaszalała fantazja...!
Na pewno nie wyszedłby z tego cało, gdyby w miejscu słuchawek w roli głównej występowała Loony. Loony była świętością. Loony nikt nie miał prawa dotykać swoimi brudnymi paluchami. NIKT I NIGDY I NIKT, mówiłem już że NIKT?! (Oki, Neilowi kiedyś pozwolił jej dotknąć, ale Czejs żywił do niego nieco większe uczucia! TAK TO KAŻDEGO OPIERDYLAŁ JAK LECI, gryzł i bił i... wyolbrzymiam z tym gryzieniem, hihi... Dobra, po prostu kiedyś nadejdzie ten dzień, kiedy ten oto obecny tutaj Mniej Kolorowy Szaleniec zostanie pobłogosławiony dotykiem Najświętszego z Przedmiotów Istniejących w Tej Galaktyce, a może posiądzie nawet dzięk temu jakieś magiczne moce, kto wie). ALE, że to były słuchawki - których mu przecież NIE ODDA, ale może pożyczyć mu je na ten momencik - Neon postanowił współpracować.
- UWAGA, LECI LEPSZE SŁOŃCE! Przydatne, potrafiace robić efekty specjalne, przyjmujące w zapłacie cukier! Zawsze dostępne o ile nie zabija zombie...! WZIUUUM...~! - Sam hopsnął do Sevena, gdy już wykminił sytuację i rozłożył ramiona, imitując słońce. Halo, on się prawie-świecił i prawie-miał-ten-wymagany-kolorek! BYŁ SŁOŃCEM SIÓDEMKI NA TEN MOMENT. Zaczął nawet nucić jakąś melodyjkę, która miała być niby z Króla Lwa, ale on jej nie pamiętał i to brzmiało, jakby jakieś upośledzone, pokrzywdzone przez los jagniątko próbowało zaśpiewać hymn narodowy. Dlatego też Chase szybko przeniósł się na muzyczkę z Gwiezdnych Wojen, którą przecież dobrze znał, hihihi. Co z tego, że średnio pasowała do tej sytuacji. I brzmiała trochę jak groźba. Lol. No i co z tego, że już jakiś przechodzień sobie podśmiechujki z nich urządzał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Seven

avatar

Liczba postów : 24
Join date : 15/01/2017

PisanieTemat: Re: Supermarket    Wto Sty 17, 2017 9:20 pm

Seven nie zamierzał ściągać spodni, nawet jakby mu dali stówę, nawet jakby mu dali tysiaka, nawet jakby mu zaproponowali chip… A NIE, TO MOŻE. Ale na chwilę, taką tyci-tyci, bo co on będzie świecił swoimi bokserkami w różowe pandy. Takie widoki wolał zarezerwować dla tej szczególnej osoby, hehe.
A gdyby gliny się tu zjawiły, to wskazałby za plecami Chase’a na niego z wymowną miną, po czym spieprzyłby stąd z prędkością światła. Seven + policja = 20xmandatów za (nieumyślne co prawda) obrażanie władzy. Aczkolwiek z chęcią zerknąłby do ich komputerków, kto wie, jakie tajemnice skrywają!? Może jakieś internetowe zniżki na pączki z lukrem!
- Och yas! To CHASUN – z przypływem większego entuzjazmu wyprężył się dumniej, unosząc błogosławione słuchawki jeszcze wyżej ku niebu, czy raczej koledze, udając, że chłonie całe jego promienie. – A teraz przyjmij w ofierze… co ja odpierdalam, mam słuchawki, to spierdalam! – zarymował niczym Albert, po czym zerwał się z miejsca, wskakując na wiernie czekającą w pobliżu deskorolkę. – NARKA – rzucił jeszcze do blondyna, słuchawki zawieszając sobie na szyi, a nogą odpychając się żwawo od podłoża, by wprawić się w ruch i skierować na tyły supermarketu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Neon

avatar

Liczba postów : 26
Join date : 14/01/2017

PisanieTemat: Re: Supermarket    Wto Sty 17, 2017 9:53 pm

No ciekawe bardzo kim będzie ta szczególna osoba, co nie? Hihihi. Pomijając deskorolkę, lol. I kota. WŁAŚNIE, czy to sprawiedliwe, że kot widywał więcej ciała Sevena? ...dobra, bo to nie było w głowie Chase'a, ta dwójka była już blisko-blisko, ale jeszcze nie TAAK BLISKO, by Tęczowy Pan Demi miał myśleć w tych kategoriach, huehue.
- CZY TO PO KOREAŃSKU? - Mrug-mrug, on się nie znał tak bardzo mocno na tym, więc jego przesiąknięty kofeiną i cukrem umysł myślał w nieco inny sposób (AHA, tylko "nieco"? Pozdrawiam). I już-już szoknął, gdy... co ja gadam, jakie szoknął? Może by szoknął, gdyby nie znał tego chipsożernego świra, ALE GO ZNAŁ, więc zamiast tracić czas na jakieś szoki czy inny szajs, to po prostu zerwał się za nim do biegu. To moje słuchawki, ZROZUM, UŚWIADOM TO SOBIE-SOBIE i przygotuj się na pieprznięcie. Może kondycja Neona nie była jakaś wyczepista w kosmos, ale musiał skorzystać z faktu rozpędzania się KOLEŻKI, na którego rzucił się z gracją antylopy bez jednej nogi, gdy uznał, że był odpowiednio blisko. UWAGA, JEBUT, JEDNA Z NÓŻEK DORWANA. Normalnie aż przypomina się to ich pierwsze spotkanie "na żywo", ah, aż się łezka w oku kręci. Tylko, że wtedy tylko Neonek leżał. - Chciałeś z moim skarbami zwiać, teraz będziesz poobijany na stojąco srać. - Joł. TO MIAŁO TROCHĘ SENSU. O ile Seven obił się choć trochę w dolnych partiach ciała, ekhem. Złoczyńca jeden. Jeszcze zobaczymy kto jest lepszym Alowym uczniem!!! ...ale może nie teraz, bo powinno być "auć, AUĆ, AUUUĆ".
Sam Chase przywalił szczęką o krawędź deski i macał się właśnie po niej paluchami (tak, po szczęce, kochanki Nathana nie obmacuje, lolol). O rany, coś mokrego. Aż mu się morda wykrzywiła. CUKIER MU UCIEKAŁ Z ORGANIZMU RAZEM Z KRWIĄ, O NIE! ...no, a drugą ręką trzymał jakoś tak Siódemkę za (jakże smaczne, kwik) udko, by ten nie próbował zwiać. Odpełznąć, whatever. Ale kurczę no, tak Neonkowi część mordy zaczęła pulsować, że aż zapomniał o bezpieczeństwie swoich słuchawek. A PRZECIEŻ KOSZTOWAŁY KUPĘ KASY. I jeszcze ciuchy pościerał, pewnie skórę w niektórych miejscach też, ale za bardzo zwrócił uwagę na ten jeden jedyny punkt na górze, by teraz przykuć uwagę do pieczenia. Ale tak to się kończy... akcja->reakcja->a na koniec dopiero myślenie, W DODATKU TAK EWENTUALNIE. Albo po prostu tak jest, gdy jest się Czejsem. No cóż. Wiadomo było, że dojdzie do jakiegoś zderzenia (MÓWIŁEM, HA!), ale czemu akurat do takiego brutalnego? A, WIEM, TO WINA SEVENA.
- OOOHNJEEE, złamałeś mi szczęłkhee! - zawołał, oczywiście wyolbrzymiając, ale tak mu pulsował ryj, że miał prawo się pomylić, co nie. DZWOŃ SZYBKO NA 999, IOOOIOOOOOIOOOOOO.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Seven

avatar

Liczba postów : 24
Join date : 15/01/2017

PisanieTemat: Re: Supermarket    Sro Sty 18, 2017 6:38 pm

Kto mógłby być najważniejszą osobą dla Sevena? Mama? Tata? Siostra? Brat? Sherlock? A nie, złe tory.
TO PEWNIE MORIARTY!!!
Ekhem.
- Ziom, ja nawet po japońsku nie nawijam jeszcze jak żółci, lol – on i koreański? Pff. Co prawda nie miał problemów z codzienną komunikacją z Azjatami, ale widok niektórych krzaczków przyprawiał go o nieodpartą chęć powrotu do starej, dobrej Anglii, gdzie o 17 zawsze parzyło się herbatkę i rozmawiało z tym fajnym akcentem.
Szkoda, że takie zrywy nie wprawiały towarzyszy w początkowe osłupienie, bo teraz miał na ogonie tego kolorowego pojebańca, a nie zdążył się jeszcze dobrze rozpędzić. Wyłożony parking przed supermarketem był nierówny i w ogóle do dupy dla deskorolek, ale cóż, on potrafił na każdej powierzchni jeździć, także na lawie! Yolo.
Zachwiał się, czując jak pijawka przyssała się do jednej z jego nóg, akurat tej, którą odpychał się od ziemi.
- Beep beep, zanotowano błąd w działaniu, rozpoczynam procedury naprawy awarii – i zaczął potrząsać dolną kończyną jak jakiś upośledzony pies nie mogący oddać moczu pod drzewkiem. Dzięki wrodzonemu talentowi, mimo dziwnej pozycji utrzymywał się stabilnie na sunącej do przodu desce, aczkolwiek instynktownie zwolnił, by przypadkiem się nie wywalić.
- Przecież klejnoty masz w spodniach, ziom, lololol – zaniósł się krótkim, dźwięcznym śmiechem pod nosem, zerkając na niego jedynie przelotnie kątem oka, bo było to równie niebezpieczne jak prowadzenie auta i równoczesne pisanie smsów.
Już myślał, że mu się udało, już chciał mu zwiać, a ten się musiał kurde wyrżnąć o tył jego deski. Siłą rzeczy zatrzęsła się i ostatecznie Czerwony potknął się, z drobną asekuracją w postaci wyciągniętych rąk lądując obok na podłożu.
- Aaa, moje rączki, będę mieć zadrapania! – zawył teatralnie przejęty stanem skóry na dłoniach. Obejrzał je krótko, ale prędko przeniósł uwagę na deskę, którą zaraz do siebie przyciągnął i przytulić w matczynym odruchu.
- Że co? Że kto? Że ja? Przewidziało Ci się! – wytknął na niego oskarżycielsko palec, robiąc przerażającą minę aka „SPŁOŃ SZATANIE” i ściągnął mocno usta w podkówkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Neon

avatar

Liczba postów : 26
Join date : 14/01/2017

PisanieTemat: Re: Supermarket    Sro Sty 18, 2017 8:21 pm

O nie, czyżby Seven był czarnym charakterem, ukrytym geniuszem zła, który parał się czarną mag... dobra, nie, staph please.
No, Neonek też miał niekiedy problemy z czymś związanym z językiem japońskim. Co prawda znał go na tyle dobrze, by móc się porozumiewać, w ogóle uczęszczać do tej szkółki do jakiej uczęszczał, ale... meh! Kurde, jak dobrze że miał w tym kraju Siódemkę i z nim mógł pogadać po angielsku na luzie, co nie? ...w każdym razie na to już nie odpowiedział, bo w sumie sytuacja A, B, C, drobny wypadek i takie SZCZEGÓLIKI. Nie zdążył czy coś, bo akcja potoczyła się naprzód. A jak potoczyła się naprzód z bolesnym skutkiem, to lepiej nie mieszać w czasoprzestrzeni. Wehikuły czasu to działka Mena, cnie?
Na lawie? Czyżby Nathan w zabawach w dzieciństwie zawsze był tym głupcem... ERR, tą odważną osobą, która pozostawała na podłodze w grze "podłoga to lawa!!"? Czy tak rozwinął swoje umiejętności i odporności na parzące rzeczy? MUSIAŁ BYĆ SZALONY, ale widocznie mu się to nieźle opłaciło!
- Klejnoty i berło tak, gościu, ale to złoto, to...! - Sytuacja B? No powiedzmy, że to jeszcze zdążył odpowiedzieć przed ich upadkiem, taak? Bo nawet przyczepiony do nogi swojego mknącego ku przeznaczeniu ziomka bywał gadatliwy... bo czemu nie? Jak miał ochotę coś powiedzieć to mówił! Jak miał ochotę coś robić to też robił. No chyba, że to było coś wybitnie złego-nielegalnego-okrutnego. Znaczy... on nie miewał ochoty na takie rzeczy, ale no... po prostu zawsze otwarcie okazywał swoje emocje. TO JEST - było kilka wyjątków od reguły, ale to pomińmy, ok, zdarzyło się to się zdarzyło. I może jeszcze się zdarzy. Zobaczymy.
Tak czy inaczej był teraz skupiony na bólu mordy, mimo że przez moment mignęła mu we łbie myśl "oniegdziemojesłuchawkioddawajziom". Bardziej bolało go to uderzenie niż nieduża rana, która oznaczyła jego szczękę. No gruchnął nią prosto w twarde, co nie?! Co prawda powoli pulsowanie stawało się coraz mniejsze - dobra rzecz, nic mu nie trzasnęło! - ale... STANOWCZO ZBYT WOLNO TEN BÓL MALAŁ. I chyba coś czerwonego skapnęło na podłoże. Jakaś drobna kropelka, plum-plum, lol. Poruszał chwilę szczęką na boki, marszcząc przy tym brewki, a następnie otarł wierzchem dłoni buźkę, by te czerwone drobinki nie zechciały dalej kapać - jeśli, oczywiście, planowały! Jeszcze jakiś Bogu ducha winny przechodzień przylazłby później i stwierdził, ŻE STAŁO SIĘ COŚ ZŁEGO, i co wtedy?! ...nie no, żarcik taki, Neon otarł twarz tylko dla swojej wygody.
- Masz rację...! - Znów dotknął palcami miejsca obicia. Pierwsze wrażenie przeszło, to nie musiał już tak dziwnie gadać. W sumie wcześniej też nie musiał, ale najwidoczniej uznał, że takie poruszanie szczęką sprawiało większy ból! - To nie ty, to ona! Zaatakowała mnie, sprzedała mi plaskacza, takiego ostrego...! - On za to wskazał paluchem na deskę Sevena. Mówił niby wielce poważnym, groźnym tonem, ale już-już na jego mordzie pojawiał się szeroki uśmiech... który zaraz zostać zastąpiony skrzywieniem się. AUĆ, uśmiech zabolał! Jak żyć na tym smutnym świecie, gdy uśmiechanie się boli? Aaaa...! - Chooo no do tego sklepu... chyba potrzebuję jakiejś mrożonki, ziom. - rzucił po szybkim obczajeniu sytuacji, zaraz dźwigając się na nogi. No medykiem to on nie był, ale... to chyba powinno pomóc, no nie? Jakoś.
Przy okazji przejechał po sylwetce pokładającego się kumpla takim baaaardzo pożądliwym spojrzeniem... GDZIE DO JASNEJ ON MIAŁ JEGO SŁUCHAWKI?!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Seven

avatar

Liczba postów : 24
Join date : 15/01/2017

PisanieTemat: Re: Supermarket    Sro Sty 18, 2017 8:45 pm

Głupcem? On? Co to za zniewaga!?
To on był tą osobą, która wkładała widelec do kontaktu, która zaglądała pod spódniczkę mohera albo która chwaliła się, że ma większego siusiaka od swojego ojca i bynajmniej nie była to oznaka głupoty tylko ciekawości i odwagi!
Fakt, że dostał wtedy po ryju, to co innego. Ale warto było, khe.
Przytulał ukochaną do piersi, kołysząc się z nią lekko niczym down i czekając, aż uspokoi się po tym dotkliwym spotkaniu swojego okrągłego tyłka z twarzą Neona, lol. Czy w takim razie wychodzi na to, że jego najlepszy ziomuś próbował wetknąć nos w poślady jego miłości?
O NIE, TO WOJNA!!! Tylko Seven może tak naruszać tę czterokołową piękność!
- Zawsze mam, myślisz, że kto stworzył słowo „racja”?, lol – zamrugał parokrotnie, wytrzeszczając miodowe oczy, ale że go białka zaczęły boleć, to po chwili przeniósł czuły wzrok na deskę, odruchowo gładząc ją krótko po krawędzi. Potrzebuje nieco pieszczot!
- Ty weź mojej żony nie oskarżaj! – oburzył się, rzecz jasna nie naprawdę za to z talentem aktorskim, dlatego z wymalowaną na twarzy powagą odsunął się od blondasa. – Jak przeprosisz – położył się na ziemi, wciąż trzymając mocno „kochankę”, po czym powoli zaczął się z nią toczyć w stronę sklepu z niezmienionym wyrazem twarzy, lol.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Neon

avatar

Liczba postów : 26
Join date : 14/01/2017

PisanieTemat: Re: Supermarket    Sro Sty 18, 2017 9:31 pm

Ale czekaj, bo mi się tutaj coś nie zgadza. To mohery nosiły spódniczki? Hola-hola! No chyba, że przez spódniczkę mamy tutaj namyśli długaśną SPÓDNICHĘ ("spódnichę", bo taka długa i taka niespódniczkowa w ogóle). Ale skoro to była oznaka ciekawości, to co on spodziewał znaleźć się pod spódnicą mohera, jakiś nowy, lepszy świat?! ...okej, na pewno nie lepszy. Ale kto wie, jakie gatunki te babcie mogły hodować w swoich... ooooh staph, bez zapędzania się, narrator nie chce sobie tego wyobrażać! A co do wielkości siusiaka to kiedyś trzeba będzie się przekonać, czy to prawda. Bez zaglądania w spodnie starego Sevena oczywiście, lol.
- Myślę, że to mogła być Loony~! - rzucił tak całkowicie bez namysłu, znowu za szeroko otwierając przy tym japę, co zabolało trochę bardziej niż aktualnie bolało (masło maślane zawsze spoko). Złapał się na moment za ryj swoją dość chłodną łapką, JAKBY TO MIAŁO MU POMÓC. - Że jak przeproszę? - wypalił znowu bez chwili zastanowienia (bo po pierwsze - był Czejsem, a po drugie... weź się zastanawiaj z obitym ryjem, CO). Po momencie zamrugał parokrotne. Aha! Na pewno znowu się zgrywa, łobuzek jeden! "A bo ja cię nie znam, hmmm?!" W każdym razie wlepił spojrzenie różnokolorowych oczysk w toczącego się Sevena. Ojej, ale on przecież się poobija! I... jego słuchawki też poobija?!
- EJ, GDZIE MÓJ RÓŻOWY SKARB?! - tak głośno zawołał, bo go olśniło, po czym zerwał się za Nathanem. Tak, szedł teraz obok toczącego się ziomka, hehe. - Potrzeba mi go do żyyyyciaaa... - wyjęczał z jakże wielkim ubolewaniem, oczywiście takim udawanym. ...a może udawanym tylko po części? No jednak coś go bolało, to na pewno dodawało jego tonowi jeszcze większej autentyczności, haha! W każdym razie kwestię tych całych przeprosin... a przepraszam... ""PRZEPROSIN"" została już zepchnięta na dalszy plan, bo nagłe olśnienie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Seven

avatar

Liczba postów : 24
Join date : 15/01/2017

PisanieTemat: Re: Supermarket    Czw Sty 19, 2017 5:50 pm

Spódniczka, spódnica, co za różnica! On się nie znał na rodzajach ubrań tak samo jak userka, lol. Anyway, nie spodziewał się odkrycia nowego świata, ale wiedział, że znajduje się tam coś pożądanego przez męskich dorosłych, a jako że wówczas czuł się niemal na równi z nimi, to jak to tak nie wiedzieć, jaki sekret skrywa kawałek materiału zakrywającego krocze u kobiet!? Jedyne, co pamięta z tamtego wydarzenia, to wzburzone okrzyki, jakieś modły i walenie laską. Auć.
- Loonyyyy, I’m so lonelyyyy… ~ – zawył z udawanym przejęciem, kontynuując swoją toczącą się wędrówkę w stronę supermarketu. Najwyżej się pobrudzi albo wpadnie w gówno, ale co tam!
- Co, gdzie, jaki skarb? – wystrzelił pytaniami niby zdezorientowany w sytuacji, ALEEE, doskonale wiedział, gdzie są jego słuchawki, hehehe! Tyle, że nie było ich na widoku, więc pewnie ukrył je w sprzyjającym momencie, by Chase nie mógł mu ich zabrać!
- Osobiście uważam, że tlen jest ważniejszy – stwierdził z miną Dr House’a, a potem gwałtownie podskoczył na równe nogi , jakby go jakiś prąd kopnął, lol. – Kto ostatni przy wejściu, ten kurzajka na małpim zadku! – wskazał palcem w stronę sklepu, w następnej chwili biegnąc w jego stronę jak szalony, bez czekania, bo po co, lol.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Neon

avatar

Liczba postów : 26
Join date : 14/01/2017

PisanieTemat: Re: Supermarket    Czw Sty 19, 2017 6:20 pm

No wiesz, spódniczka to takie zdrobniałe, więc nasuwa się od razu na myśl, że jest krótka jakaś, nie?! Spódnica jest dłuższa, A SPÓDNICHA SIĘGA PRAWIE DO ZIEMI. Czy jakoś tak to szło, hihi.
Mrug-mrug. Jakie "Loony, I'm so lonely", CZYŻBY CZEJS POWINIEN SIĘ WŁAŚNIE RZUCIĆ NA SEVENA I GO POBIĆ?! Całe szczęście, że Loony nie była świadkiem tej sytuacji, prawda? Ona była BARDZO WRAŻLIWA. ...ale dobra, bez bicia, Neonek nie był takim agresorkiem przecie. Ale powiedzmy, że spotęgował swoją czujność, tak razy trzy! ...chociaż trzy razy zero to nadal zero. Cicho szaaaa.
- Móóóój SssSssSsskaaarrrrb. - rzucił trochę jak ten Gollum z Władcy Pierścieni. Położył teraz drugą dłoń na szczęce. Mmmm, przyjemnie chłodna! ...ale kurde, ciekawe, gdzie ten skubaniec jego JAKŻE DROGIE (tym razem dosłownie, oki?) słuchawki schował. Może w spodnie? Ale wtedy przecież byłoby je widać, co nie, a poza tym Chase na pewno nie wahałby się wyciągać swoich rzeczy ze spodni Siódemki. Takie kryjówki na niego nie działały, hihi. Hih. Tak czy inaczej przyglądał się teraz uważne czerwonowłosemu, marszcząc przy tym brewki w skupieniu. Wodził swoim WZROKIEM DRAPIEŻNIKA...! - Tlen to drugorzędna sprawa! - zawołał z takim wielkim przekonaniem, otwierając szerzej oczyska i... lol, Nathan tak nagle podskoczył, że aż sam Chase skoczył (znowu masło maślane, whatever). To było takie nagłe, że może jego też naelektryzował, hmm?!
- FALSTART!!! - Mimo tego co właśnie wyrwało się z jego gardła, zerwał się za tym adehadowcem do biegu. Poszybował niczym samolot... a przepraszam... niczym Samolot (duża litera w tym przypadku jest bardzo ważna), wziuuuum, rozkładając... dobra, nie rozkładał skrzydełek. Znaczy ramion. Nie pomyślał o tym, a przynajmniej nie tym razem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Supermarket    

Powrót do góry Go down
 
Supermarket
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sayamino School For Monsters And Humans :: Miasto :: Centrum Miasta-
Skocz do: