Sayamino School For Monsters And Humans

Szkoła średnia dla potworów i ludzi, której założycielem jest pan Sayamino Haru.
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Kiosk

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Syuona
Admin Główny
avatar

Liczba postów : 219
Join date : 05/11/2016
Age : 20
Skąd : Hamburg, Niemcy

PisanieTemat: Kiosk    Czw Sty 05, 2017 2:20 am

Wygląda jak każdy zwykły kiosk jaki można znaleźć w niemal każdym dużym mieście. Znajduje się przy niezbyt ruchliwym skrzyżowaniu. Można tu znaleźć kupić dość wiele rzeczy: Gazety, Mapy Miasta, Pocztówki, a nawet coś do jedzenia. Jako że ceny tu są dość niskie widuje się tu dość dużo ludzi i potworów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sayamino-school.forumieren.com
Olivier

avatar

Liczba postów : 12
Join date : 28/01/2017
Age : 19

PisanieTemat: Re: Kiosk    Nie Sty 29, 2017 7:43 pm

Chłopak szedł żwawym krokiem przez miasto. Przy każdym płytkim oddechu z jego ust wydobywała się para - skutek jakże niskiej temperatury. Było chłodno, mroźno. Pogoda raczej nie zachęcała do spacerów. Olivier sam nie wiedział, czemu zdecydował się wyjść. Każdy krok był niczym udręka. W szczególności, gdy znajdował się na jakimś nieposypanym solą ani piachem kawałku chodnika. Za każdym razem tracił równowagę, ba, nawet kilka razy zdarzyło mu się upaść. Nic przyjemnego; miał nadzieję, że nie pozostaną mu po tym żadne siniaki.
Gdy znalazł się na skrzyżowaniu, zauważył kiosk po drugiej stronie. Na jego ustach wymalował się delikatny uśmieszek.
Papierosy.
Nie myślał o nich wcześniej; ostatnią paczkę zostawił w pokoju, prawdopodobnie na parapecie. Ale z chwilą, gdy zobaczył miejsce, w którym mógłby je nabyć, od razu zachciało mu się palić. W dodatku, miejsce w którym się znajdował, nie było zbyt ruchliwe, a o tej porze i ludzi nie powinno być zbyt wiele. Czy mogło być lepiej? W tym jednym momencie chłopak przestał żałować wynurzenia się z domu. Popędził do budki. Nieznacznie pochylił się nad małym okienkiem, które po niedługiej chwili otworzył sprzedawca.
- Poproszę papierosy - powiedział z wyraźnym angielskim akcentem. Wskazał na odpowiednią paczkę przez okienko. Osoba siedząca w kiosku westchnęła cicho, po czym podała mu wskazane pudełeczko. Chłopak wyjął z kieszeni drobniaki, odliczył odpowiednią kwotę i wyłożył ją na talerzyk, dziękując. Teraz już nie mógł powstrzymać uśmiechu - cieszył się niczym małe dziecko, które dostało nową zabawkę. Chłopak odszedł kawałek, by konspiracyjnie schować się za budką. Zanim w ogóle wyjął pierwszą fajkę, rozejrzał się najpierw w prawo, potem w lewo, upewniając się, że nikogo tu nie ma. Przeciętna osoba mogłaby pomyśleć, że chłopak po prostu robi coś niedozwolonego - cóż, nie pomyliłaby się, jeszcze dorosły nie był. Ale tak naprawdę to nie było to; Olivier nie bał się skutków prawnych - no, bo co mogłoby mu się stać? Dostałby mandat? Pfw, nie bądźmy śmieszni. Chłopakowi został specyficzny nawyk, którego nabawił się w domu rodzinnym. Nigdy nie bał się świadomości, że rodzice dowiedzą się o tym, że raz na jakiś czas wychodzi zapalić; bardziej przerażała go wizja dostrzeżenia zawodu w oczach swojej siostrzyczki.
- Oh, Elly, gdybyś wiedziała... - szepnął do siebie, odrobinę rozbawiony. Był na drugim końcu globu, a i tak obawiał się, że dziewczynka wyjdzie z pierwszego lepszego zakrętu i ujrzy, co robi jej ukochany braciszek. Przyłożył filtr do ust, wygrzebał z kieszeni zapalniczkę i w końcu odpalił. Poczuł gryzący, ale jednocześnie przyjemny dym w swoich płucach. Nikotyna ponownie zaczynała krążyć w jego krwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alex

avatar

Liczba postów : 117
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Kiosk    Nie Sty 29, 2017 8:36 pm

Szedłem powoli przez miasto uważając na kroki. Nie chciałem się poślizgnąć. Pogoda była... w miarę dobra. Dzięki temu że miałem futro niska temperatura nie była zbyt dokuczliwa. A poza tym zawsze jakoś lubiłem zimę i śnieg. Zauważyłem kiosk, więc pomyślałem że może kupię sobie coś do picia. Podszedłem do okienka i poprosiłem o butelkę wody. Po tym jak sprzedawca podał mi ją, a ja zapłaciłem poszedłem na tyły żeby trochę się napić. Nie zauważyłem nikogo. Gdy zaspokoiłem swoje pragnienie rozejrzałem się nieco bardziej po okolicy. Dopiero teraz zauważyłem że jest tu jeszcze ktoś. - Chyba mnie jeszcze nie zauważył... - pomyślałem po czym zacząłem powoli się wycofywać. Nie chciałem zwracać na siebie zbyt dużo uwagi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dusty
Admin
avatar

Liczba postów : 56
Join date : 06/01/2017
Age : 21

PisanieTemat: Re: Kiosk    Pią Lut 03, 2017 4:05 pm

Dusty akurat szedł tędy. No cóż, miał ochotę na jakiegoś dobrego batona, więc czemu by nie? Był rzecz jasna zamyślony. Wciąż zastanawiał się nad pewnym, męczącym go problemem, kiedy to spostrzegł dwójkę postaci. O ile jedną z nich całkiem kojarzył, był to bowiem Olivier-kouhai (Dusty nadal nie ogarnia, jak w Japonii funkcjonują -kun, -chan, kiedy się je dodaje, więc często też może popełniać błąd w nazewnictwie. Cóż, w końcu nie jest stąd, tak?), jeden z nowych uczniów w szkole, o tyle drugiego... Z początku wziął za zwykłego psa. Takiego stojącego na dwóch łapach; może urwał się z cyrku? Kto wie? Nikt nie powiedział nie, więc ewidentnie Fox mógł wysunąć taką oto hipotezę. Oczywiście stał za futrzakiem, który najwidoczniej nie wiedział gdzie się podziać... Cóż, przynajmniej wskazywała na to jego postawa. Gigant postanowił więc najprzód wyjaśnić sprawę z dziwnym psem, którego znalezienie prawdopodobnie byłoby warte milion! A może nawet miliard! Rzecz jasna jenów, w końcu jesteśmy w Japonii, a dokładniej w stolicy tegoż kraju. Tak się zastanawiając Dust kilkakrotnie okrążył psowatego, spoglądając na niego spod byka - żadna cześć ciała Alexa nie pozostała bez dokładnych oględzin, ba, Dusty ośmielił się psiaka nawet szturchnąć. Nie czekając na protesty bądź też typowe psie warkoty przeszedł do monologu. Oczywiście zastanawiał się nad losem przedziwnego stworzenia, kompletnie zapominając o idei iż stojący obok pies może być poprostu... Cóż, potworem. Co więcej, gadającym oraz rozumnym! - Hej sierściuchu, gdzie twoja obroża? Stoisz na dwóch łapach... Pewnoś cyrkowy. Możliwe nawet, że gdzieś cię szukają... Ile to pieniędzy mogłoby się na tobie narobić, hoho! Główna atrakcja? Pies jeżdżący na rowerze, albo żąglujący nożami? Fajna z ciebie psina. Ciekawe jak cie nazwali... Typowe psie imię - Max? Azor? Może Reksiu? Burek? Zaszczekaj, jeżeli zgadnę... Borys? Mort? Hachiko? Norbert?... - w końcu odwrócił się tak, jakby stracił zainteresowanie tematem. Wątkiem rzecz jasna był Alex, jednak ponad-dwumetrowiec nie pozostawił go na pastwę losu samemu sobie... A może właśnie tego chciał Alex? Cóż, Dusty to nie wróżka zębuszka, życzeń nie spełni, a takiej okazji jaką jest właśnie ten kundel napewno nie przepuści. - Ohayo, Olivier-kouhai! - skierował się do drugiej postaci. - Zobacz jakiego fajnego piesa znalazłem! Jakiś chyba cyrkowy, oswojony.

_________________


***
// Karta Postaci//112 245 26*//Głos!//Znajomości, czyli relacje //Pilnie szukam! - Poszukiwania//

Sesje

Plac budowy z Hikari Chinatsu // Dach z Kitsune // Boisko (z Albinosem) // Wolne // Wolne

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Olivier

avatar

Liczba postów : 12
Join date : 28/01/2017
Age : 19

PisanieTemat: Re: Kiosk    Sob Lut 04, 2017 3:38 pm

Wdech, wydech, papieros. Wdech, wydech, papieros.
Chłopak stał tak, używając tylko ręki, by co jakiś czas przyłożyć dłoń do ust. Rozkoszował się chwilą. Leniwie spoglądał na przejeżdżające co jakiś czas samochody. Nie czuł się zobligowany do pośpiechu; wcześniej było mu zimno, teraz już wszystko jedno. Prawdę powiedziawszy miał przejrzeć jeszcze przejrzeć jakieś książki w pokoju, ale przecież nauka nie zając - nie ucieknie.
Tak się złożyło, że stał tyłem do kiosku i jedynie kątem oka wychwycił jakiś ruch. Ale nie odwrócił się - przecież to normalne, że ludzie podchodzą do kiosku i kupują jakieś rzeczy. Sam przecież przed sekundą był klientem. Sam Olivier nie został w żaden sposób zaczepiony, więc automatycznie uznał, że nie jest to nikt znajomy. Czyli nadal mógł delektować się swoim głupawym nałogiem.
Spojrzał się w odpowiednią stronę dopiero, gdy do jego uszu dobiegł jakże charakterystyczny głos.
- Huh? - na jego twarzy wymalowało się wyraźne zaciekawienie. Jego oczom ukazał się jakiś psiak i... Dusty-senpai! Olivier na chwilę zamarł. Co, jak, jakim cudem...? Los bywa naprawdę figlarny! Blondyn szybko się otrząsnął, rzucił papierosa na ziemię i go przydeptał, w trymiga poprawił grzywkę (Hej! Senpai to w przecież nie byle kto! Trzeba się jakoś prezentować!) i sięgnął do kieszeni. Wyjął paczkę gum i niemal garść włożył od razu do ust.
Dusty stosunkowo szybko znudził się psem. Który, tak swoją drogą, jakiś dziwny był. Niby przypominający rasowego, ale... No, jednak nie do końca. Czy normalne psy chodzą na dwóch łapach? Coś tu zdecydowanie było nie tak. Olivier spoglądał na niego przez chwilę... Ale zdecydowaną większość jego uwagi zagarnął dużo wyższy kolega ze starszej klasy. Oh, czy on właśnie zwrócił się do blondyna po imieniu? ♥
- O-oh. Cześć - odpowiedział, uśmiechając się szeroko i wesoło machając dłonią - Co... Co tutaj robisz? - zapytał, mając nadzieję, że wszelkie używki umknęły uwadze senpaia. Na szczęście temat szybko zboczył na rzekome zwierzątko - Co? Zamierzasz go przygarnąć? - chłopak uniósł brwi, raz jeszcze zerkając na psa. Nikt nie wspominał o adopcji stojącego futrzastego koleżki, ale Oli od razu zinterpretował to na swój sposób - Wiesz, ja bym uważał. Może mieć pchły, lepiej zabierz go do weterynarza, zanim w ogóle wprowadzisz do domu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alex

avatar

Liczba postów : 117
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Kiosk    Sob Lut 04, 2017 3:57 pm

Spojrzałem na wyższego chłopaka, po czym przeniosłem wzrok na drugiego. Myśleli że jestem zwykłym psem który uciekł z cyrku i w dodatku potrafi żonglować nożami czy coś w tym stylu. Chciałem powiedzieć im że się mylą, ale nie mogłem nic z siebie wyrzucić ze strachu. Jeden z nich był nawet wyższy od Koeliusa i wyglądał nieco groźnie. Spróbowałem się powoli wycofać zanim stanie się coś gorszego. Na moje nieszczęście poślizgnąłem i upadłem na tego gościa z papierosami. Próbowałem wstać, ale i tak zaczynałem się znów ślizgać. Przeklęty Lód. Poczułem że muszę się stąd wynosić zanim któryś z nich coś mi zrobi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kiosk    

Powrót do góry Go down
 
Kiosk
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sayamino School For Monsters And Humans :: Miasto :: Centrum Miasta-
Skocz do: