Sayamino School For Monsters And Humans

Szkoła średnia dla potworów i ludzi, której założycielem jest pan Sayamino Haru.
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Grrr, strzeż się Bestii z Północy!

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Vargan Graklak Yalakgh

avatar

Liczba postów : 1
Join date : 02/03/2017

PisanieTemat: Grrr, strzeż się Bestii z Północy!    Czw Mar 02, 2017 5:46 pm

Personalia, czyli Tytulatura

Kim że jest ów stworzenie, które widzicie przed swymi oczami? Otóż, właściwie to stwór ten nie należy do kulturalnych; jest zazwyczaj mrukliwy, można by powiedzieć, że niedostępny, a co za tym idzie... Cóż, nie przedstawia się byle komu, toż to fakt. Dokładniej mówiąc nigdy nie wypowie swego imienia pierwszy, woli kiedy to przeciwnik - tak, każdego tak traktuje - sam wyjawi swe miano. Dopiero po krótkiej, wstępnej analizie dochodzi do wniosku, czy jego rozmówca jest na tyle godny by usłyszeć imię, albo właściwie liczne imiona przedziwnego potwora. Znaczy się, jakoś zwracać się do niego trzeba, więc nawet kiedy towarzysz tegoż obadania nie przejdzie z pozytywnym wynikiem to i tak chłopak w pewnym stopniu zaprezentuje swą, och jakże przecudowną postać. Tak więc wita się głównie jako poprostu Poderżyniec, zresztą w ten sposób i tak jest łatwiej dla osoby, którą obdarzył zaszczytem rozmowy z nim. Nie lubi przechodzić na ty, dlatego też ma tendencję do poprawiania tych głupich, poufnych ludzi i potworów. Kiedy wypowiada swoje prawdziwe miano, robi to ze świszczącym oddechem, chrypliwie, szybko i cicho, więc ciężko zapamiętać ów godność. Chyba, że masz bardzo dobry słuch, ale to już inna sprawa. Papierki szkolne trzeba było uzupełnić zgodnie z prawdą, z tego też powodu w kartotece widnieje to Vargan Graklak Yalakgh, czyli dokładniejsze personalia ów bestyjki. Poza tym funkcjonuje w obiegu również pseudonim Vargogh, głównie wśród "swoich" Vargana oraz zwykłe Grakh. Dla osób, którym wypowiedzenie jego imion sprawia trudność jest specjalne Var będące skrótem jego głównego miana.


Lata, czyli liczba wiosen

Niewątpliwy jest fakt iż gatunek, z którego wywodzi się Vargan Graklak Yalakgh potrafi przeżyć setki lat. Właściwie to jest dużo gatunków potworów, których aparycja fizyczna nie pokrywa się z ich faktycznym wiekiem. Na przykład młodo wyglądająca nimfa może dzisiaj obchodzić swoje dwusetne urodziny, chociaż wygląda na co najwyżej siedemnaście. W jakim wieku jest jednak ów Vargan - no właśnie. Tak samo jak niechętnie potwór ten wymawia swe imiona, tak samo nieczęsto chwali się swoją datą urodzenia. Właściwie to Graklak prawie żadną drobnostką na swój temat się nie chwali, ale to już tak bardziej na marginesie; często też mija się z odpowiedzią lub podaje niekonkretne: "jestem już wystarczająco dorosły" lub "naprawdę dużo" to jego najczęściej padające wyjaśnienie dotyczące jego wieku. Owszem, Vargan jest już dojrzały, ma wiele lat wykraczających choćby poza te ludzkie, jednak na nie przekładając to owszem, Yalakgh ma potrzebną ilość lat by do szkoły jeszcze chodzić. Aktualnie potwór ten jest już pełnoletni, ma bowiem pełne osiemnaście ludzkich lat, jednak jego data urodzenia to konkretniej dwudziestego piątego października tysiąc dziewięćset dziesiątego roku (czyli 25.10.1910 rok). Cóż, jest on zatem starszy od swych... "rówieśników" o jakieś 88 lat. Także widać, iż posiada wydoroślałą psychikę i zachowuje się bardzo dojrzale... Chociaż jego umysł jest w pewnym stopniu dziki.


Proweniencja, czyli Pochodzenie

Skąd pochodzi tak osobliwe stworzenie jak Vargan Graklak Yalakgh? Napewno żyje na planecie zwanej Ziemią. Cóż, tak jak i w ówcześniejszych pytaniach o dane osobiste tak i tutaj Poderżyniec nie udzieli odpowiedzi, przynajmniej nie jasnej i dokładnej; "Pochodzę stamtąd, dokąd ludzkie stopy nie zaszły, z głębi jaskiń do których nie doszły te przebrzydłe słoneczne promienie" - to jedyne, co można z Graklaka wyciągnąć na ten temat. I owszem, potwór tenże wychował się w egipskich ciemnościach, w podziemnych głębinach, których jedynym źródłem światła są ponure pochodnie zawieszone po bokach bądź noszone przez liczne bestyje. W jaskiniach zarówno tak ciasnych, obszernych jak i ogromnych, niezmierzonych; takich, jakich ludzkie oko nigdy nie widziało. Trzeba przyznać, że podziemna cywilizacja ma się naprawdę dobrze i wciąż się rozwija, szczególnie pod - no cóż - narzędzia tortur. I owszem, Vargan również przy takowych majstrował. Ale to już inna sytuacja na inny temat. Od zewnątrz dom Graklaka wygląda jak najzwyklejsza, płytka jaskinia, jednak doskonale jest tam ukryty tunel, bardzo wąski zresztą. Z czasem jednak owa dziura się powiększa, aż w końcu klęczymy prosto przed monstrualnie wielkim leżem-gniazdem. W ścianach wyżłobione są kolejne przejścia, w większości są to mieszkania istot, które się tutaj ulokowały. Na środku, czyli właściwie w centrum centralnie przed nami mieszczą się maszyny, aktualnie przez nikogo nie obsługiwane; niegdyś, podczas wojny z ludźmi jądro jaskini tętniło życiem, a właściwie niewolniczą pracą ponaglaną batami przez dowódców kiedy to byli na miejscu. W innym przypadku zwykli obywatele Asargahamu - gremliny, orki, gobliny, gnomy oraz ghule - wturowały darmowej sile roboczej uderzając ją swymi nahajkami w rytm poruszających się bezlitosnych urządzeń. Och tak, w tejże rytmicznej atmosferze wychował się Poderżyniec, w takiej nie innej jaskini. Graklak to Asargahamczyk z krwi i kości. Niestety dawne klimaty jego domu utrwaliły się w potworzej łepetynie, która uznała ludzi za podgatunek... Tak, Yalakgh to rasista, tak swoją drogą.


Rodzaj, czyli Gatunek

Kiedy to spogląda się na Vargana Graklaka Yalakgha, napewno nasuwa się podświadomie jedno zasadnicze pytanie - czymże jest ta nienawistna wobec praktycznie wszystkich kreatura? Otóż, nie ma jednej prawidłowej odpowiedzi na to pytanie, bowiem - no, tak już bywa - Poderżyniec nie ma w zwyczaju o sobie opowiadać, w każdym bądź razie niezbyt wiele. Woli zachować dystans... Dlatego też mając przed sobą jego sylwetkę można jedynie zgadywać co to za rodzaj potwora. Jego zielonkawa skóra zdecydowanie zaprzecza temu jakoby miał być człowiekiem... Tak, nic go z tymi obleśnymi zwierzętami nie łączy, a fee! Znając jednak jego Pochodzenie można postrzelać, a to na orka, goblina, gremlina, gnoma bądź ghula. Rzecz jasna bestyjka ta ani nie zaprzecza, ani nie potwierdza, choć w każdym bądź razie najczęściej uważany jest albo za orka, albo goblina, w ostateczności za jakiegoś przerośniętego gremlina. Jest jednak zdecydowanie za chudy i niski na przejechanego orka, chociaż zalicza się jako jeden z jego podgatunków,  czyli prawdopodobnie (i najprawdopodobniej) jest to gremlin bądź goblin.


Portret


Nie zabije cię tylko dlatego, że gdybym to zrobił, wyrzuciliby mnie ze szkoły i wsadzili do kicia na dożywocie za morderstwo trzeciego stopnia.


Wizerunek, czyli Wygląd

Wzrost Cóż, nie należy napewno do wysokich. Zaledwie 173 cm wzrostu;
Waga Bliższe dane nie są znane, jest jednak nieco zaniedbany i wychodzony.

Tajemniczo prezentująca się postać nietypowego w tych okolicach stworzenia - najprostszy sposób na opisanie Vargana. Tak czy siak, jest to chłopak dość szczupły, smukły, a właściwie na dobrą sprawę może nawet i więcej - wychudzony wręcz. Można powiedzieć iż prezentuje się niczym anorektyk, ostatnimi czasy jednak przybrał na masie uzupełniając ładnie swoją figurę, wciąż jednak pozostając chodziną. Mierzy zaledwie metr siedemdziesiąt trzy, czyli nie za wiele - można go więc śmiało uznać za niskiego potwora, to jednakże nie przeszkadza mu w byciu arcygroźnym. Ma delikatnie zarysowany brzuch, ale to naprawdę bardzo delikatnie, wręcz ledwo dostrzegalnie - tak, praca fizyczna może ładniej podkreślić twoją sylwetkę, ale co z tego? To tylko efekt uboczny, którym taki potwór jak Vargan się nie przejmuje, chociaż ceni swoje łatwe przechodzenie z jednego ruchu w drugi - lata niebezpiecznej pracy nadały mu refleksu. Jego kości są dość lekkie, wnet jak te u ptaka, dodatkowo jest dość gibki jak to na niedużą, szczwaną bestie wypada. Wbrew pozorom jego niski wzrost nie sprawia iż zielonoskóry jest bardziej ostrożniejszy i nie wchodzi z takimi wyższymi w jakieś potyczki czy zatarcia - co to to nie! A właśnie, jego skóra... Jest zielono-żółta, gdzieniegdzie bywa nakrapiana ciemnozielonym, a może nawet zielono-blaskowym (green sheen'owym) pigmentem. Oczywiście skóra ta do najgładszych nie należy; nie jest ani przyjemna w dotyku, ani niemiła, jest jednak lekkawo twardawa, możnaby powiedzieć, że szorstkawa, jednak niewiele bardziej niż ludzka. Poza naturalnym odcieniem skóry szyję, ramiona oraz tors potwora pokryte są przez dziwne żółtawe wzory, pełniące funkcje zarówno kulturową jak i zwyczajnie ozdobną. Koło szyi Vargana znajduje się dość sporych rozmiarów niezabliźniona i w miarę świeża rana. Najprawdopodobniej jest to efekt jakiejś walki ulicznej, w którą ten pewny siebie stwór się wpakował. Czasem przynosi takich ran więcej, jest to już nieodmieniona tradycja, jednakże skrzętnie chowa szramy, draśnięcia czy inne kontuzje. Jego kręgosłup jest bardziej gruby, widoczny i rzucający się w oczy niż ten ludzki, dzięki czemu ciężej jest go połamać. Reszta stawów jest jednak stosunkowo prosta, jeżeli chodzi o łamliwość kości, co niestety często umyka uwadze nieroztropnego Graklaka. Poza tym jednak jest bardzo unikliwy i ciężko go trafić, często gra na zmęczenie przeciwnika, nie boi się brudnych zagrywek jak na przykład postawienie swojej nogi. Na ramionach cały czas nosi drewniane ochraniacze. To co jeszcze rzuca się w oczy w jego aparycji to dłonie, a właściwie szponiaste łapy; tak, pazury Poderżyńca są naprawdę długie i mogą budzić niepokój. To właśnie im zielonoskóry zawdzięcza swój pseudonim - łatwo takimi brzytwami poderżnąć komuś gardło, a co. Tym bardziej biorąc pod uwagę charakter kreaturki, który sam w sobie do najprzyjemniejszych nie należy, ba, wszyscy, którzy go znają wolą starcia z nim unikać. Na szczęście niczym kot Graklak może wsuwać i wysuwać swoje długie noże tak, by nie przeszkadzały mu w poruszaniu się lub w wykonywaniu jakichś czynności. Stopy Vargana są w miarę normalne, jednakże w przeciwieństwie do ludzi przerwa między każdym palcem jest większa, może je dowolnie rozstawać oraz poruszać w każdą stronę. Również tutaj występują dość długie, jednak nie aż tak ostre pazury. Nie nosi butów; na tyle stóp posiada żółte opuszki palców, które chronią jego łapy. Inną cechą w wyglądzie Vargana Graklaka Yalakgha są pożółkłe bandaże - pokrywają jego ręce od około łokci, aż po same palce (wyglądają niczym rękawice bez palców), a także nogi od kolana do kostki. Inną częścią ubioru jest niedługa, potargana - można rzec - spódnica. Taka tam zwykła szmatka, która nie przeszkadza w ruchach, tradycyjna wśród jego rodzaju. Oczywiście chcąc nie chcąc Yalakgh w szkole mundurek nosi, którego nawiasem mówiąc nie znosi. Cóż, zdecydowanie nie do twarzy (maski?) mu w bardziej cywilizowanym ubiorze.

Twarz

Jeżeli zaś o twarz tegoż potwora chodzi - cóż, nie widać zbyt wiele, bowiem zwyczajowo nosi maskę wyrzeźbioną w drewnie. Jak wygląda ów maska? Jest nieco niedokładnie zrobiona, lekko kanciasta. Rzecz jasna w pokrywie tej wydrążone są dwie dość duże otwory na oczy Graklaka - musi w końcu jakoś widzieć, otwór na jego lekko zadarty do góry nos, a także wystrugany, szerokawy uśmiech na wysokości ust Vargana, który jednakże nie oddaje nastroju zielonoskórego - ba, wygląda bardziej zatrważająco niż przyjacielsko, można by powiedzieć, że nawet psychopatycznie. Drewno to trzyma się na kilku pasach - jednych większych, drugich mniejszych. Te mniej widoczne to ciemnobrązowe rzemyki, niewiele grubsze to zaś liny - dokładniej dwie, pętające maskę na krzyż i głównie to właśnie one podtrzymują ją na miejscu. Zazwyczaj z wyrytych na oczy jam zionie ciemność oraz pustka, jednak kiedy Poderżyniec jest mocno zdenerwowany z ciemności przebijają się żółte, neonujące kocie ślepia, uaktywniające się także w nocy. Mogą służyć wnet niczym darmowe latarki. Taką samą ciekawostką jest język, którego pod maską rzecz jasna nie widać, jednak w chwilach kiedy ją zdejmuje, no cóż. Ozor stwora jest w pół przeźroczysty, lekko żółtawy, czasem jednak przyswaja sobie barwę niedawno zjedzonego posiłku - jedząc na przykład truskawki stanie się czerwony, a jagody niebieski. Twarz Vargana nie ma najgorszego kształtu - nieco owalna z trójkątnym podbródkiem, ot co. Pod oczami występują ciemnozielone plamy nieznanego pochodzenia, tak samo miejsca w pobliżu uszu odznaczają się ciemniejszym pigmentem. W jego paszczy znajdują się ostre niczym igły, liczne o pożółkłej barwie zębiska, których ma przeszło dwa rzędy. Oczyska są na przemian albo mocno zmrużone i ledwo widoczne, a to szeroko i nieludzko rozwarte; kolor także różny, zależnie od danego kąta - do światła są jakby bardziej złote, luminujące z kocią pionową źrenicą, natomiast w ciemnościach przybierają barwę bliższą zieleni równie neonującej co za dnia. Przez prawą powieke aż do policzka widoczna jest szrama, lekko już zagojona, wciąż jednak nie prezentuje się najlepiej, z wzrokiem tego potwora jest jednak jak najbardziej w porządku. Rzadko kiedy się uśmiecha, praktycznie nigdy, chyba, że chce błysnąć swymi iglastymi kłami. Po obu bokach głowy znajdują się spiczaste uszy, dużo dłuższe od tych ludzkich i ostrzejsze przy końcu - każde ucho posiada jakieś piętnaście centymetrów, a ich skóra jest jakby poszarpana, pogryziona. Nie widać też ani śladu włosów, brak najpewniej spowodowany dość szorstką powłoką Yalakgha. Co jeszcze można powiedzieć o tejże mordce? Nie należy do najładniejszych, ale nie jest też najszpetniejsza; tak czy siak wydaje się być przerażający chociażby przez nie występującą tutaj empatię, zwykle Poderżyniec zachowuje kamienną, niewzruszoną niczym twarz. Czasami wydaje się nawet nie kontaktować, jednak to tylko przeczucie - woli po cichu analizować sytuację rzucając puste, tępe spojrzenia. Jako, że jest bardziej aktywny nocą często widać u niego zaspanie, zdarza mu się nawet przysypiać na lekcjach - maska idealnie tutaj się spisuje.

Ubiór

Co jak co, ale z ubraniami to on się nie lubi. Najchętniej latał by bez bielizny, jednak jest to już jakieś wykroczenie... A tego Vargan wolałby uniknąć mimo wszystko. Znaczy się, oni i tak nie są godni tego, by widzieć jego cudowne książęce ciało (tak, jest nieco narcystyczny)! Zwykle nosi to, co widać - drewnianą maskę, naramienniki z tego samego materiału, bandaże na łokcie oraz kolana, a także średniej długości spódnice zaczynającą się delikatnie poniżej bioder, a kończącą się w jakiejś trzy czwartej uda... Jednak to nie wszystko. Nosi to na zmianę głównie z całościowym pancerzem orkowego - goblińskiego - gremlińskiego dowódcy, czyli ćwiekowane ochraniacze na stawy i ramiona o ciemnobrązowym materiale, ślizgim i twardym w dotyku, czarne zakolanówko-podobne coś sięgające mu od połowy uda aż po same palce od stóp (ów rzecz nie pokrywa jego palców), takie same długie rękawice zasłaniające część jego ramion aż do palców (bez nich rzecz jasna). Poza tym zdarza mu się ubierać napierśnik z czarnymi, mrocznymi akcentami, zdobiony licznymi obsydianami (głównie przy szyi), pod ową zbroją ubrany ma czarny, aksamitny i przewiewny prawdopodobnie golf zasłaniający jego szyję, a także brzuch (którego napierśnik nie pokrywa), finalną częścią tego ubioru jest aksamitna spódnica trochę przylegająca do jego ciała, ale nie ograniczająca jego ruchy. Spódnice dodatkowo przytrzymuje pas, na którym znajduje się chociażby jego nahajka, czy też na długą podróż bukłak z wodą. Jeżeli chodzi o w miarę normalniejsze ciuchy to zdarza mu się ubrać koszule w moro, ciemne bluzy z kapturem czy też bokserki. Ah, lubi także ciepłe, grube golfy bądź poprostu swetry, nosi głównie bordowe lub czarne. Problem jednak zaczyna się ze spodniami, za którymi nie przepada. Dlatego nosi najczęściej łaciate, materiałowe rybaczki do kolan, ostatecznie kremowe, brązowe bądź czarne szorty. No i znaki szatana także są tu w modzie! Graklak lubi także bawić się dodatkami, rzemyki na ręce, zegarek... A także obroże. Znaczy się, ma ich zaledwie cztery - jedną całkowicie czarną z białą, mieniącą się w świetle klamrą, drugą - granatową ze srebrnymi akcentami, czerwoną ze złotym medalionem, a także czarną, ćwiekowaną ot co. Nosi je po równi często, jest to bowiem jedno z akcesorii, które lubi naprawdę mocno. Nie przykłada wagi do tego by wyglądać porządnie, dlatego często ubiera się niechlujnie, ewentualnie różne części garderoby nie są ze sobą zbytnio kompatybilne. Poderżyniec stara się jak najbardziej unikać czystych, ładnych ubrań, także mondurka szkolnego, który mimo swego krótkiego żywota już ma pocięte rękawy, jest też dość mocno potargany. Na zimę Grak zakłada czarny płaszcz oraz czerwono-czarny szalik, który nosi od szczeniaka, nic więc dziwnego iż w jego chuście jest już aktualnie kilkanaście dziur różnej wielkości.


Mundurek, eh, Szkolny

Marynarka Prawdopodobnie trzy czwarte, jednak dokładnie nie widać przez to iż rękawy ogólnie są dość postrzępione.
Koszula Również trzy czwarte.
Dodatki Rzecz jasna - sweter. Właściwie to swetropodobny golf o czarnym kolorze.


Psychika, czyli Jaki jest

Graklak to wrażliwy, bardzo pozytywny młodzieniec o przyjacielskim nastawieniu do wszystkiego, co się rusza. Jest ostrożny, kiedy chodzi o czyjeś uczucia, a także bardzo wyrozumiały. Zawsze będzie stać u twego boku, kiedy będzie potrzebne ci czyjekolwiek wsparcie... Nie odwróci się, jest bowiem lojalnym przyjacielem ceniącym sobie swych bliskich. W przekonaniu tym utwierdza jego wielkoduszność oraz chęć walki o dobro najważniejszych mu na całym świecie osób. Emanuje zdrową energią, nie zaprząta sobie głowy nic nie liczącymi się drobnostkami, które mogłyby zatruć jego myśli oraz światopogląd. Szerzy pokój, starając się pogodzić ze sobą wszystkich - każdy jest w końcu sobie równy, racja? Potrafi wybaczyć rany mu zadane, nawet jeżeli ktoś świadomie wepchnął mu nóż w plecy... Śmieszek, zawsze wie jak kogoś rozweselić, jak komu humor poprawić. Bucha energią, ma ochotę wszędzie być, a wzmacnia to jego dziecięcy, niewinny niczemu temperament! Łatwo go zranić, jest w końcu bardzo delikatny i emocjonalny, szybko ulega złym wpływom z zewnątrz, popada w histerie... Okej. Okej, dość tych kłamstw. Nic z powyższych zdań nie odzwierciedla osoby jaką jest Graklak - ciężko jest się w nim dopatrzyć choćby krztyny dobra, nie szybko dojrzysz w nim zalety, a już na pewno nie stanie się niczyim autorytetem z takim podejściem jakie reprezentuje. Poderżyniec to bardzo... Specyficzna postać. Jest i owszem humorzasty, często niezdecydowany, właściwie to chce mieć wszystko tu i teraz - na raz! Nie znosi sprzeciwu, to w końcu on tutaj rządzi, a nie kto inny, racja? Wychowany został na rasistę - ludzi, a także wszystko co z nimi związane (choćby i mieszańcy) traktuje z pogardą, obrzydzeniem, z niewymuszoną nienawiścią. W pobliżu ludzi potwór ten właściwie wariuje, błyskawicznie sięgając po swój krótki bacik - nahajkę, klnąc pod nosem i rzucając obelgi. Zarzuca się mu naprawdę dużo wad - jest chociażby nielitościwym sadystą, czerpiącym radość z czyjegoś cierpienia i im bardziej finezyjne ono jest, tym bardziej radosny wydaje się być. Nikogo nie traktuje na równi ze sobą, nawet własną rodzinę traktuje niegodziwie. Agresor, szuka wszędzie zwady i pretekstu by kogokolwiek skrzywdzić; najchętniej rzuca się na słabszych, ale największą ucieche czerpie z osób teoretycznie silniejszych, mniej podatnych na zepsucie. Szyderczy, kąśliwy - te słowa idealnie oddają jego naturę. Lubi ranić fizycznie, częściej jednak posuwa się do grania na czyjejś psychice, niszcząc jego samoocenę, zaniżając ją i wdeptując w ziemię. Jako iż jest dobrym manipulatorem jego obrazy często brzmią realistycznie, prawdopodobnie, czasami nie potrzeba wiele wysiłku by ktoś zaczął myśleć dokładnie tak, jak mówi Poderżyniec. Wobec bezsilnych życiowo popychadeł Grak nie posiada litości ani krztyny współczucia, pff. Ostatecznie nie kiwnie w ich strone nawet palcem, będzie przyglądał się z boku zatracenia takiego nieudacznika podśmiewując się przy tym z lekka pod nosem. Jest zacięty i wytrwały, dobrze radzi sobie z przeciwnościami losu. Nienawidzi przegrywać, bardzo szybko popada w stan histerii jeżeli nie dostanie tego, czego sobie wymarzył. Uwielbia czuć się silny i ważny, Vargan wręcz ubóstwia poczucie swojej przewagi i dominacji nad innymi. Doskonale manipuluje otoczeniem i omamia ludzi, to jedna z rzeczy, która wychodzi mu doskonale. Czegóż zatem nie znosi? Otóż, nie cierpi czyjegoś tchórzostwa, nie swojej dominacji, idiotów, lizustwa, osób mu się opierających.

Wszystkich wokół siebie traktuje jako przeciwników, z którymi wręcz musi rywalizować. Wydaje się mu, że każdy choćby nawet nieznajomy ma wobec niego negatywne zamiary, próbuje go zniszczyć. Jeżeli ktoś wybierze się z nim na wojnę - w sensie, będzie się prosić o brutalność - stwór wymiesza z błotem i zetrze w pył, niszcząc go sarkazmem i ironią, ostatecznie uciekając do potyczek. Bywa zadziorny, kłótliwy i nie ustępuje podczas wymiany zdań, a jeżeli trzeba to na dowód swojej racji uderzy osobę, która go nie popiera. Przerażający, bardzo nerwowy - szybko się denerwuje plując jadem dookoła. Małomówny, jednak nie oznacza to, że da się przegadać - chociaż i nie ma racji, to wszystkim pokaże, że tak jest i już! Często popada w obsesje i skrajności, jest bardzo zaborczy, a miłość z nim to czysta kontrola oraz stalking. O ile sam lubi czyjeś posłuszeństwo o tyle sam nie ugnie przed nikim swych kolan - raz, z dumy i honoru, a dwa, że nikt nie jest najzwyczajniej w świecie tego wart. Nie potrafi panować nad swoimi emocjami, więc jeżeli ma zły humor będzie się tym każdej napotkanej osobie chwalić. Lubi wyładowywać swoje negatywne emocje na kimś, pastwiąc się nad Bogu winną osobą, próbując zaspokoić swą sadystyczną naturę. Ceni własną niezależność, jednak czyjąś uwielbia ograniczać, uzależniając ją lub jego od samego siebie. Nie doszukasz się w nim empatii, nie przejmuje się nikim poza sobą... Ewentualnie poza swoimi wrogami, knując i obmyślając skomplikowane (lub też banalnie proste dla kontrastu) strategie jak tu kogo spektakularnie zniszczyć. Jest też typowym księciem - jako syn dowódcy liczy na to, że każdy będzie rzucać się mu do stóp, drżąc przed nim i błagając o litość... Och tak, kolejna rzecz, która jest hobby tej przedziwnej kreatury. Jest bardzo energiczny i żywy, szybki, słabo się męczy... Zarówno fizycznie jak i psychiczne. Jako manipulator nie tylko sprawnie owija sobie innych wokół własnego palca, ale również sam się owinąć nie da. Jest bardzo podejrzliwy, ostrożnie podchodzi do różnych relacji. Potrafi jednak kochać, z małym jednym ale - jednocześnie ów kochanej osoby nienawidzi. Dba, jednak nie jak o kogoś, a niczym jak o przedmiot, swoją niezaprzeczalną własność. Niewiele rzeczy ma w jego oczach większą wartość niż "sprzedać, zarobić", to fakt. Nie jest też oddany, chodzi własnymi ścieżkami, sprzeciwia się woli tych wyżej w hierarchii, uważając iż nie mają racji lub próbują go ograniczyć. Buntownik, rebeliant i anarchik. Najchętniej wszystkich ludzi zaprzągłby do pracy przy skomplikowanych maszynach bądź też unicestwił. Nie rozumie także pokoju między ludźmi, a potworami; zresztą, cały jego rodzaj tkwi w namiętnej nienawiści do całego ludzkiego gatunku. Graklak brata się tylko z tymi, którzy mogą zapewnić mu dobrobyt, bezpieczeństwo, z osobami zajmującymi wysokie pozycje, przydających się. W każdej znajomości ma jakiś cel, a jeżeli ów celu nie ma lub nie jest w stanie go osiągnąć automatycznie się ulatnia. Lubi wykorzystywać ludzi, a także się nimi bawić, ignorując ich uczucia oraz ból - lub właściwie, czerpie z tego dodatkowa rozkosz. Ludzie, uważający się za jego przyjaciół, dla niego wcale nimi nie są, przynajmniej nie według jego kategorii, ale są to dla niego ludzie, których wykorzystuje dla własnych celów i niewykluczone, że kiedy przestaną mu być potrzebni porzuci ich bez żalu i bez zbędnych sentymentów. Jest bardzo krytyczny i rygorystyczny, dużo wymaga dlatego rzadko zdarza się, by na temat czegoś czy kogoś powiedział dobre słowo; ba, zdarzyło się tak może raz, może dwa razy?

Bywa zmienny i ciężko jest na nim polegać, ponieważ jeśli nawet zamierza dotrzymać przyrzeczonego słowa, i tak w znacznej mierze jest to zależne od jego nastroju, a na to żadna siła nie ma niestety wpływu, gdyż nie zamierza się do niczego zmuszać. Kiedy ma coś ważnego do zrobienia, nie można mieć pewności, że się z tego wywiąże, ponieważ często zdarzają mu się okresy całkowitej apatii podczas których nic nie robi i nie jest istotne, jakie mogą być tego późniejsze konsekwencje. Tak jak było wcześniej powiedziane - lubi rządzić. Kiedy zaś ktoś zwyczajnie nie chce się podporządkować jego władzy, Poderżyniec wykazuje najgorsze swoje cechy i jest naprawdę trudny, wręcz niemożliwy do zniesienia. Ludzie zwykle podporządkowują mu się albo chociażby udają, by mieć z nim święty spokój, jednak nie da się ukryć, że wypełnianie jego woli jest dość uciążliwe, tym bardziej, że Garklak wcale nie chce tych ludzi brać pod swą opiekę, ale zwyczajnie nimi rządzić oraz się wysługiwać zaspokajając w ten sposób swe wydumane ambicje. Nie wiadomo, skąd się to w nim bierze, być może jest to dowód na jakieś jego głęboko skrywane... kompleksy?, do czego na pewno się nie przyzna (jestem idealny!). Tym bardziej jednak jest wściekły, kiedy ktoś nie widzi powodu, dla którego miałby mu się właśnie podporządkować i osoba taka na pewno nie będzie miała łatwego żywota w jego pobliżu. Gorszy od tego jest fakt, iż w swych dążeniach nie okazuje żadnych skrupułów i jeśli widzi osobę, której coś się nie powiodło i na której ciężkiej sytuacji może albo zyskać, albo pomóc mu kosztem własnego interesu... Bez wahania wykorzysta sytuację by zdobyć więcej, wykazując się swoją bezwzględnością i chęcią osiągnięcia sukcesu za wszelką cenę - owszem, jest bardzo chciwy i łakomy. Zdolność dostosowywania się do wymogów sytuacji, mimo iż jest cechą samą w sobie raczej pozytywną, w jego przypadku czasem może przybierać formę oportunizmu - naprawdę wiele zrobi dla swojego powodzenia i nierzadko przypochlebia się ludziom - na których normalnie nawet nie zwróciłby uwagi - jeśli tylko wie, że w jakiś sposób mogą mu się oni przysłużyć. Uwielbia się kłócić i często dla czystej rozrywki buntuje się przeciw uznanym zasadom. Denerwują go również ludzie, którzy nie lubią konfliktów i celowo prowokuje ich do zmiany zachowania. Inną jego wielką wada jest skłonność do krytykowania dosłownie wszystkiego, na co tylko spojrzy. Wydaje mu się, że sam wie wszystko najlepiej i staje w opozycji do każdego poglądu, który nie wyszedł od niego samego, nie przyjmując do wiadomości faktu iż najczęściej się myli... ponieważ wydaje krytyczne osądy zanim przekona się, czego one rzeczywiście dotyczą. Jest też personą próżną i mocno zapatrzoną w siebie, wydaje mu się, że zasługuje na największe zaszczyty i tylko kwestią czasu oraz unicestwienia odpowiednich osób jest to, kiedy dotrze na szczyt. Hipokrytyk z niego ogromny, narcyz, rasista i sadysta - w skrócie.

Epizod z biografii

Tak. Vargan ma jakąś tam, smutną historie, która może jest nawet w stanie usprawiedliwić jego niegodziwe zachowanie względem ludzi i innych ludziopodobnych, takich jak chociażby mieszańce. W bardzo dużym skrócie - był bity, poniżany i maltretowany przez własnego ojca. Do dzisiaj ma masę blizn na ciele, które zostawiły po sobie ślad nie tylko na cielsku potwora, ale także zakorzeniły się głęboko w jego podświadomości. To była wina ludzi. Cierpiał przez ludzi. Oczywiście, nikt się w to nie omieszkał się wtrącać, a obojętność wszystkich na jego cierpienia strawiła resztki jego empatii wobec każdego, kto stanie na jego drodze. Owszem, Vargan potrzebuje tak jak każdy kogoś, przy kim będzie mógł odpocząć od tej całej nienawiści, którą skrzętnie w sobie chowa. Na ogół reszta jego przeszłości to mała tajemnica - bo cóż to za przyjemność z odkrywania już odkrytych epizodów z życia proragonisty?


Uczęszcza do szkoły...

Sayamino. Cóż by innego?

Klasa

Chyba 2-2? Zresztą, numerki nie bardzo go obchodzą.

Kluby

Klub Koszykówki Nie jest ani to wysoki, ani za specjalnie się do tego sportu nie nadaje... Raczej rezerwowy, aniżeli pełnoprawny gracz. Jednakże z braku laku postanowił zaszczycić tych wieśniaków swą osobą, a co.

Klub Siatkówki Tak, poleciał na sportowo! Tutaj także nie ma jakichś tam predyspozycji, chociaż w sumie jest dość refleksyjny... Może się nada. Ale uwaga! Wątpię, by komuś spodobała się nieczysta gra bądź też rządzenie się na boisku...

Co trzyma przy sobie

~ Jakąś przekąskę napewno.
~ Rzecz jasna telefon, toż to rzecz przydatna! Chociaż wciąż słabo z niej korzysta...
~ Jakieś manetki, ładne i świecące!
~ Więcej świecidełek.

Moce, Umiejętności... To, co potrafi.

Zaczynając od jego atutów fizycznych... Cóż. Jest silny co jest wynikiem ciężkiej, wnet niewolniczej pracy (za co zresztą znienawidził ludzi). Potrafi postawić się o wiele wyższemu napastnikowi, może przez głupotę, a może poprostu wierzy w swoje umiejętności? Cóż, jedno jest pewne: nie należy do tych osób, które szybko wymiękają. Walczy uparcie, zaciekle, do ostatnich wnet sił... Inną jego cechą jest odporność na zmęczenie, zyskaną także podczas majstrowania przy maszynach tortur. Jest to bardzo przydatne, bowiem Vargan często działa także swoim sprytem, czekając aż rywal opadnie z sił.
-------
Co dziwne i niespodziewane - Poderżyniec włada, no cóż, Magią Światła.
Hikari Rēzā
Graklak wystrzela ze swojej dłoni alabastrową bądź też srebrną - tudzież kryształową, spiralną wiązkę energii z złotymi oraz białymi refleksami - błyskami, która dla złudzenia wygląda niczym promień świetlnej magii, lub jak zostało to nazwane - białe lasery. Zdolność ta ma dużą siłę odrzutu i głównie to ona wywołuje negatywny efekt na przeciwniku, który ośmielił zaatakować. Jest to magia zarówno ofensywna jak i defensywna, ponieważ zadaje obrażenia, a także odpycha rywala dając czas Varganowi na chociażby wycofanie się. Ma niską szansę na spowodowanie sparaliżowanie napastnika, lub przynajmniej na skonfjuzjowanie go (narazie zajmuje to 3 posty - regeneracja).

Poza tym, jakieś zbyteczne informacje

~ Nie przepada za wodą. Nie chodzi już o samo czerpanie przyjemności z tejże rozrywki, ale poprostu... Nie lubi i już. Także w kontekście mycia swego ciała. Co prawda umyje się - w szkole trzeba przestrzegać zasad higieny - jednakże zrobi to niechętnie i jak najrzadziej; raz na dwa dni może. Woli zużyć perfumy tuszując naturalny zapach. Jeszcze częściej nie myje się w zimę, lato to już trochę inna sytuacja.
~ Pół przeźroczysty język! Owszem, było to w wyglądzie, ale zdecydowanie jest to ciekawa część jego ciała. Jest też coś bardzo z ów ozorem związane, ale to za moment. Język Poderżyńca przyswaja sobie często barwnik jedzenia, ale służy też dobrze jako wskaźnik kwasowości, słodkości czy też poprostu sprawdzenia, czy pożywienie nie jest czasem zatrute. Jeżeli w pożywieniu znajduje się choć kropla toksyny jego język zmienia się na iście czarny. Rozpoznanie kwaśnego smaku powoduje zmianę barwy na żółtą, a słodkiego na fioletową.
~ Uwielbia wszystko co kwaśne, co wykrzywia normalnym osobom twarz... Na niego to tak nie działa. Dlatego też ceni sobie kwaśne żelki i zwykle bierze je na przegryzienie. Tak jak każdy z jego gatunku lubi także mięso, jednakże kwaśne jedzenie to całkiem dobra odskocznia od jego zwyczajowego posiłku.
~ Powracając do wcześniej napomkniętej ciekawostce o języku - cóż, poza zdolnościami zmiany koloru tegoż narządu jest coś jeszcze powiązanego z jego jamą ustną... Dokładniej ze śliną. Jest ona bowiem bardzo trująca, o odczynie kwasowości tak dużym, iż potrafi bez trudu coś przeżreć. Całowanie się z nim jest więc bardzo nierozważne i, cóż, zdecydowanie bolesne... Warto jest mieć to na uwadze, ponieważ Vargan ma w zwyczaju pluć w złości.
~ Jest panseksualny - tak, panseksualny. Może kochać się z każdym, właściwie to tylko i wyłącznie w sferze fizycznej, bowiem nigdy nie poczuje pożądania innego niż fizyczne do człowieka. Tak, jest rasistą, jednak właśnie czymś takim trochę sobie zaprzecza... Ale ludzie to podgatunek z którym można robić co się, errr, chce. Prawda?
~ Gadzie narządy rozrodcze. W końcu orki/gobliny/gremliny to nie do końca ludzie, ale też niekoniecznie ssaki... Dokładniej gatunek Graklaka to połączenie cech zarówno ssaczych jak i gadzich. Taki tam żart od matki natury, heh.
~ Toż to zodiakalny skorpion! W środowisku Vargana zodiak ten jest nazywany Tarantulą. Cóż, niewielka różnica, jednak dla Graklaka istotny; nie gniewa się na skorpiona, jednak woli nie obsługiwać się ludzkim horoskopem, skoro jest orczy!
~ Niechętnie uczył się ludzkiego. Woli porozumiewać się we wspólnym, dlatego też często się zwiesza nie wiedząc co powiedzieć... Nie lubi, kiedy ktoś używa bardzo skomplikowanych słów lub mówi niewyraźnie. Otwiera mu się wtedy poprostu nóż w kieszeni.
~ Rebeliant, anarchik i buntownik. Planuje podbicie całego świata przyporządkowując swojemu gatunkowi ludzi. Chce doprowadzić do zniewolenia ludzi oraz unicestwienia mieszanek.
~ Wręcz cały czas głodny!
~ Posiada naprawdę błyskawiczny metabolizm dzięki któremu nie przybiera zbytnio na wadze.
~ Ulubiony kolor to czarny oraz bordowy. Większość jego zimowych ciuchów jest właśnie tej barwy.
~ To też było w wyglądzie, ale! Żółte, świecące opuszki palców. I to niby nie jest sło... Znaczy się, przerażające?
~ Ma niewielkie stopy, bowiem rozmiar jego buta to jedynie 36.
~ Nie posługuje się imionami; raczej używa pseudonimów dotyczących wyglądu danej osoby.
~ Nienawidzi kiedy ktoś przekręca jego cudowne imiona.
~ Jest synem jednego z wybitniejszych dowódców - to chyba główny powód dla którego potwór ten aż tak bardzo się rządzi.
~ Potrafi strzyc uszami! Często robi to wręcz mimowolnie skupiając się nad czymś.
~ Łatwo. Bardzo łatwo jest go zirytować.
~ Piromaniak. Lubi wysadzać czyjeś domy raz na jakiś czas, takie hobby.
~ Erotoman, niesamowicie zboczony i lubieżny.
~ Wbrew pozorom służy pomocą... Ale nigdy nie robi nic za darmo. Więc jeżeli próbuje ci pomóc zastanów się najprzód czy masz cokolwiek do zaoferowania mu wzamian za pomoc.
~ Lubi kolekcjonować błyskotki. Wszystko co się świeci!
~ Poza tym z braku czegokolwiek do jedzenia jest w stanie zaspokoić swój głód klejnotami, kryształami... W ostateczności tymi przedmiotami, które zbiera.
~ Jego pobratymcy w większości pałają się magią zniszczenia -  Ogniem, bądź też są Zaklinaczami Cieni. Światło jest bardzo rzadko spotykane, wręcz w ogóle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Grrr, strzeż się Bestii z Północy!
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Wataha Nocy
» Szukam wilczków do Watahy Kwiat Nocy!
» Znak Atlantów
» Czy ten koń mi zdechnie w nocy ?

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sayamino School For Monsters And Humans :: Kartoteka :: Karty Postaci-
Skocz do: