Sayamino School For Monsters And Humans

Szkoła średnia dla potworów i ludzi, której założycielem jest pan Sayamino Haru.
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 all the world's a river and I'm its king

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Vinnie

avatar

Liczba postów : 4
Join date : 15/01/2017

PisanieTemat: all the world's a river and I'm its king   Nie Sty 29, 2017 8:46 pm


Jiao He/Vincent Lo | Setki lat/33 | Chiny/Morze Żółte | Nauczyciel Etyki


RASA: Potwór, a tak dokładniej - Jiao należy do Lungów Chińskich, dumnych smoków, władających przestworzami i wodami Azji od wieków. Ich łuski mieniły się kolorami tęczy, wiedzą zaskakiwały każdego. Każdy smok władał jednym żywiołem, a jego symbolem był właśnie kolor łusek smoka; niegdyś uważano je za bogów i czczono w świątyniach. Według legend ich krew, zęby, pazury, oczy, rogi i łuski posiadały niezwykłe właściwości przez co pomimo kultu ich jako istot wyjątkowo potężnych, znaleźli się ludzie, którzy postanowili na nie polować. Aby uchronić się od niechybnej śmierci smoki przy użyciu swoich magicznych umiejętności nauczyły się zmieniać w ludzi, jednakże nie w pełni. Lunga dalej da się rozpoznać patrząc na jego oczy, paznokcie, zęby i wystającą z głowy parę rogów, co prawda mniejszych niż w ich naturalnej postaci ale wciąż zauważalnych.


WYGLĄD: Upodobał sobie formę wysokiego, bo mierzącego aż sto dziewięćdziesiąt centymetrów, dobrze zbudowanego mężczyzny. Po cóż komuś takiemu jak on chodzić na siłownię? Tylko zmarnowałby swój czas, a to akurat jedna z rzeczy, które bardzo ceni. Chociaż czy aby na pewno? Patrząc na długie ciemnobrązowe włosy można wywnioskować coś zupełnie innego, w końcu ich pielęgnacja musi trochę trwać, czyż nie? Mniejsza jednak o to. Chcąc dorównać japońskim standardom piękna, jego skóra jest dosyć blada jednak wciąż w granicach zdrowia, o ile tak można powiedzieć o takim kolorze cery. Gdzieniegdzie zauważalne są niebieskawe przebarwienia - ślady łusek. Łusek? No tak i nie jest to jedyny mankament jego ludzkiego "przebrania". Z jego głowy wystaje para rogów przypominających te należące do młodego jelenia. Oczy z pionową źrenicą są koloru pomarańczowego, wymieszanego z odrobiną czerwieni, schowane są za kotarą długich i grubych czarnych rzęs. Nieduże, lekko czerwone usta chowają ostre jak brzytwa zęby. Duże, ale zarazem smukłe, dłonie zakończone są szponami. Nie przepada za obecną modą i twardo pozostaje przy noszeniu yukat, niezależnie od okazji. Raz mniej, raz bardziej ozdobne, w różnych kolorach, chociaż z przeważającą paletą odcieni niebieskiego i fioletu.
W swojej prawdziwej formie mierzy sobie 15 m wysokości i około 20m długości. Jak można się domyślić sama wielkość jest wystarczającym argumentem czemu nie przebywa w tej postaci, wyobrażacie sobie tak wielkiego gada w szkole? Rozsadził by ten budynek przy pierwszej lepszej okazji! No i bądź co bądź, chowa się przez łowcami. Kolor oczu identyczny jak w ludzkiej formie, łuski mienią się różnymi odcieniami koloru niebieskiego, z miejscowymi zielonkawymi i fioletowymi refleksami, przy oczach i pysku wchodzącymi w żółć. Grzywa, broda, wąsy i pozostałe futro są w kolorze lawendy skąpanej w porannej rosie i promykach najwcześniejszego słońca. Grzywa ciągnie się wzdłuż kręgosłupa aż do ogona gdzie włos występuje coraz rzadziej. Na samym końcu ogona futro formuje się w coś na pozór płomienia, gdzieniegdzie można zauważyć pojedyncze pióra. Owłosienie występuje również na łokciach. Jest przyjemne w dotyku i lśniące. Masywne łapy zakończone są ostrymi pazurami. W niektórych miejscach można zauważyć pojedyncze blizny - skutek licznych starć w młodości.

CHARAKTER: Ten typ do perfekcji opanował zgrywanie się, udawanie i granie kogoś innego w zależności od okoliczności. Dlaczego tak, a nie inaczej? Bo to nawet zabawne. Próbując go poznać masz wrażenie, że rozmawiasz z kimś komu totalnie zwisa i powiewa Twoja obecność. Wędruje po korytarzu z miną godną zamyślonego, greckiego filozofa, niczym jakiś król, pan i władca tej szkoły. Nie zapominajmy, że jest po prostu zwykłym nauczycielem, który wiecznie wygląda jakby wstał, albo raczej spadł, z łóżka lewą nogą. Sarkazm, ironia, podłość ogólna - nieodłączny aspekt każdej rozmowy z Vincentem. Jest koszmarny w jakichkolwiek bliższych stosunkach, uwielbia być wredny i się droczyć. Dlaczego? Taki się urodził, jako potwornie zgryźliwy, złośliwy dziad. Ma nienormalne poczucie humoru. Wielokrotnie mu powtarzano, aby przystopował ze swoim ciętym językiem i zgryźliwymi ripostami, które idąc w parze z oślim uporem, bywają niebywale drażniące dla osób, które odważą się wejść do jaskini lwa. Myślicie, że coś z tym zrobił? Skądże, zrobił się jeszcze gorszy z biegiem czasu. Stał się władczy, dalej daleko mu do bycia apodyktycznym, nawet jest trochę ugodowy, ale to tylko w przypadku kiedy widzi w tym jakąś korzyść, taki dobroduszny to on nie jest. Zazdrośnik? Również, ale nie do przesady. Wbrew pozorom dobre z niego bydle. Ten podły dziadu co to tylko się uśmiecha sarkastycznie i mówi w taki sposób, że aż ci się wszystkiego odechciewa, w swoim gabinecie staje się po prostu kochanym wujkiem dobrą radą - uraczy herbatką, ciasteczkami, cukierkami, lizaczkami. On zrozumie, pokiwa głową i zaproponuje ci jakieś wyjście z tej sytuacji. Może to jakiś przejaw instynktu rodzicielskiego albo po prostu miłość do zawodu, ale uwielbia być takim wsparciem psychicznym dla dzieciaków czy kogokolwiek. Uwielbia dzieciaki i młodzież, nie będzie nikogo oszukiwał, że jest inaczej. Dacie wiarę, że ten wielki, wredny, podły, a nawet lekko dwulicowy palant potrafi się zmienić w kochanego, wiernego misiaczka? Również nie dowierzam, a jednak to prawda. Znacie kogoś kto robi noski eskimoski? To właśnie poznaliście, oto Vincent misiek na życzenie. Ale pamiętajmy, to dalej ten sam marudny stary pierdziel, który jest bezapelacyjnie największym leniem jaki chodzi po ulicach. Co jak co ale niektórych rzeczy, gdyby nie miał z tego jakiegokolwiek profitu, po prostu by nie robił, bo po co marnować czas na jakieś bzdety. Ma swój własny podział wartości co warto zrobić, a co nie, ale nikomu go nigdy nie zdradzi. Empatia? W jakimś stopniu występuje, chociaż do totalnego empaty dużo mu brakuje mimo wszystko. Nawet on jako "psycholog" nie potrafi zrozumieć wielu rzeczy ani co kogoś do czegoś pchnęło, to po prostu trudne. Ma drobne problemy z ludźmi kiedy trochę wypije, a wypić to sobie lubi i to czasem ostro, ale tylko w weekendy i dni wolne od pracy! O jakich problemach mowa? Ano robi się nieco agresywny i nie za bardzo myśli co robi oraz co się dzieje, jaka jest sytuacja i jakie mogą być konsekwencje. Ale to ma też plusy - łatwiej mu nawiązywać znajomości i robi się bardziej otwarty. Otwarty? To on nie jest tak normalnie otwartym człowiekiem? Ano nie, unika uzewnętrzniania się, los go za bardzo kopnął w dupsko żeby teraz komuś tak łatwo zaufał. Pomimo tego ile uśmiechów posyła w swoim gabinecie i jaki wesoły by się nie wydawał to jednak smutny z niego człowiek, ale nauczył się, że nie warto tego pokazywać, bo po co to komu wiedzieć, o. Uwierzycie, że tej osobie po prostu potrzebny jest czas i silne uczucie? Zimny, nieczuły, odległy, to wszystko się zmienia, kiedy zapała do kogoś sympatią.  W sumie na samym początku zostało wspomniane o zachowaniu zależnym od okoliczności. Co się za tym kryje? Otóż pomimo tego jaki ma charakterek, potrafi bardzo dobrze udawać niewiniątko, kochanego dziubdziusia, wkurzonego wujka i tym podobne. Przydatne w pracy i kiedy chce się kogoś do siebie zniechęcić, a komu jak komu ale to Vincentowi wychodzi najlepiej, jeśli nie liczyć lenienia się i słuchania ludzkich problemów. Po co to komu? Ano żeby uniknąć ewentualnego przywiązania się i późniejszego kopa w dupala. Obecnie jest bardzo ostrożny w jakichkolwiek relacjach z innymi.

HISTORIA: Gdyby ktoś miał go spytać jak powstał, kto jest jego ojcem, matką, nie potrafiłby odpowiedzieć. Jego narodziny były tak dawno temu, że to wydarzenie kompletnie wyrzucił z pamięci. Tym bardziej dociekliwym odpowiada - przybył z nieba na ziemię aby uczyć i naprowadzać ludzi. Jest to po części prawda - właśnie tym zajmował się przez większość swojego życia. Krążyły legendy, jakoby w Morzu Żółtym żył wielki smok, znający odpowiedź na każde pytanie i jeśli zaproponujesz mu dobrą wymianę, pomoże, doradzi, uleczy. Żył tak setki lat, do czasu aż powstały kolejne legendy, bajdurzenia starych, wiekowych babć, które opowiadały o niesamowitych właściwościach smoczych części ciała. Rozpoczęły się polowania, żaden Lung nie był już bezpieczny, niezależnie od miejsca w jakim rezydował. Decyzję podjął szybko - pod osłoną nocy przedostał się do Japonii, tam osiadł na pewien czas w Morzu Japońskim, hibernując aż do obecnych czasów. Ludzka ekspansja morska stała się dla niego niesamowicie niewygodna, wymagało to szybkiego dostosowania się do warunków narzucanych mu przez te... istoty. Osiągnięcie nawet tej częściowo ludzkiej formy było dla niego wyzwaniem. Porzucenie ogona i wielu innych rzeczy wiążących się z jego prawdziwym ciałem, dostosowanie strun głosowych do ludzkich standardów...  Zanim z efektu był usatysfakcjonowany minęły kolejne lata. W końcu "wyszedł na ląd". Obecny świat był przerażający, był świadomy, że będzie potrzebować czasu aby się go w pełni nauczyć, a jak nie nauczy się go lepiej niż od istot, które żyją kierowane obecnymi zasadami od samego początku ich istnienia? Tak trafił do szkoły Sayamino. Miał jakieś doświadczenie w nauczaniu, więc o to się nie martwił. Jednakże czy to nie on będzie tym, który będzie się tutaj uczył najwięcej?

UMIEJĘTNOŚCI:
Potrafi posługiwać się bronią białą.
Telepatia - widzieliście w końcu smoka, który komunikował się "normalnie"?
Potrafi gotować, chociaż od zbytniej ilości przypraw kręci go w nosie.
Nadludzki refleks.
Doskonale widzi w nocy.
Dzięki swojemu węchowi potrafi rozpoznać czy rozmawia z człowiekiem czy z potworem. Co do ras potworów, po zapachu potrafi rozpoznać tylko wilkołaki i im podobne.

MOCE:
Obviously przechodzenie z formy ludzkiej na formę smoka i odwrotnie. W żadnej z tych form nie potrafi ziać ogniem, jedynie w smoczej formie potrafi "ziać lodem". Pomimo braku skrzydeł potrafi też latać.
Władza nad żywiołem wody - formowanie, tworzenie, zmiana stanu skupienia, wywoływanie krótkich opadów w obszarze 25m. Woda STWORZONA przez Jiao ma właściwości lecznicze - zasklepia każdą ranę, w przypadku innych dolegliwości lub większych ran kuracja musi być stosowana dłużej. Nie działa to jednak na jego samego.
Po wejściu do wody staje się niewidzialny. Namacalny, ale nie da się go zobaczyć.

RELACJE: Prawdopodobnie jest ostatnim ze swojego gatunku, wszelki kontakt z "rodziną" urwał się w momencie przybycia do Japonii. Do ludzi podchodzi dosyć pobłażliwie, nazywa ich "raczkującymi dziećmi", w stosunku do potworów jest neutralny i nie szuka niepotrzebnych zwad, chociaż nie przepada za bardzo za wilkołakami i podobnymi do nich.

EKWIPUNEK:
Portfel, telefon, dokumenty.

FUNDUSZE:
5000 jenów

CIEKAWOSTKI:
Wbrew pozorom nawet lubi ludzi, chociaż dalej według niego zachowują się jak maluczkie bobaski, to nadal bardzo interesujące istoty.
Jak na gadzinę przystało ma mocną głowę.
Uwielbia błyskotki.
Pali tytoń w długich drewnianych fajkach.
Średnio się łapie w obecnej technologii, ledwo ogarnął jak funkcjonuje telefon.
Zwierzęta darzą go szacunkiem i nie wchodzą mu w paradę.
Uwielbia malutkich ludzi, a mianowicie ich dzieciaczki. Nie, nie zjada ich.
Podobno kiedyś porwał księżniczkę i zmienił ją w karpia koi.
Aby się wyciszyć chowa się w morzu w swojej prawdziwej formie. Nocami na niebie można zauważyć długi, wężowaty kształt latający w tę i we w tę - tak, to też jego sposób na rozładowanie emocji oraz bardzo dobrze mu się myśli kiedy tak wiatr muska jego łuski.
Kocha hazard i grę w mahjonga.
Jest dosyć staroświecki.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dusty
Admin
avatar

Liczba postów : 56
Join date : 06/01/2017
Age : 21

PisanieTemat: Re: all the world's a river and I'm its king   Wto Sty 31, 2017 9:26 am


Dusty akceptuje!




Czy ja wiem czy to przejdzie.

_________________


***
// Karta Postaci//112 245 26*//Głos!//Znajomości, czyli relacje //Pilnie szukam! - Poszukiwania//

Sesje

Plac budowy z Hikari Chinatsu // Dach z Kitsune // Boisko (z Albinosem) // Wolne // Wolne

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
all the world's a river and I'm its king
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Epidemia w WOW
» Shinobi World - Darmowa Gra Przeglądarkowa
» Konkurs na artykuł do gazetki ,,World of Howrse"!
» FAN - gazetka ,,World of Howrse"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sayamino School For Monsters And Humans :: Kartoteka :: Karty Postaci-
Skocz do: